Z archiwaliami joannitów w daleką przeszłość

A A A Pdf Print16x16 Mail16x16
Napisano dnia: 2019-06-12 17:39:10
KŁODZKO. Średniowieczne archiwalia pojoannickie, na które natrafiono w kłodzkim kościele jezuitów, są przedmiotem nie tylko badań ze strony naukowców, co ich zachwytu nad materią, z którą mają do czynienia. Podczas sobotniej IV Kłodzkiej Nocy Kościołów potwierdzili to dr hab. Weronika Liszewska i dr Jacek Tomaszewski z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Naukowców poprosiliśmy o rozmowę.


Proszę powiedzieć, z jakiego rodzaju materią macie państwo do czynienia? Jak pani – specjalista w tej dziedzinie – ją odebrała?

W. L.: - Przede wszystkim mówimy tutaj o dokumentach, które są w przeważającej części pergaminowe. Mamy także dokumenty wykonane na papierze i to jest - prawdopodobnie jeden ze starszych papierów, który w ogóle występuje w Polsce i w polskich zbiorach. To jest taki XIV-wieczny papier, który jeszcze był robiony na starych typach sit. Te urządzenia nie było odlewane, lecz zbijane. I w związku z tym dokumenty mają takie charakterystyczne przezrocza i one są przedmiotem naszych badań. Podobnie dzieje się w przypadku podłoży pergaminowych. Te podlegają szczególnym badaniom także ze względu na moje zainteresowania naukowe.

Ale w ogóle jest to niezwykle ciekawy zbiór, ponieważ oprócz materiałów, które wymieniłam, mamy tutaj także - technicznie rzecz biorąc - do czynienia z pieczęciami woskowymi o bardzo różnym technologicznym charakterze. Również ze sznurami jedwabnymi z okresu średniowiecznego, które także są przedmiotem badań. Analizujemy to, czym one były barwione, w jaki sposób zostały wykonane. One także były poddawane konserwacji.


W związku z tym możemy powiedzieć, że ten różnorodny materiał w każdym przypadku wymaga osobnego podejścia. A póki co zmagamy się z problemami, które te dokumenty stawiają - one w części są bardzo zniszczone, szczególnie pieczęcie. Na szczęście okazało się, że mimo iż były w bardzo wilgotnym pomieszczeniu przechowywane, o dziwo - nie zostały zaatakowane przez mikroorganizmy. Przeprowadzono specjalne badania, które wykluczyły atak mikroorganizmów, więc nasza konserwacja miała oczywiście taki charakter zachowawczy. Tak jak to się wykonuje z dokumentami, żeby zachować pełen autentyzm wszelkiej substancji, żeby w żaden sposób nie zaburzyć oryginalności tego dokumentu i żeby umożliwić przyszłym pokoleniom także wykonywanie jakichś badań na tych dokumentach. W związku z tym my nie możemy za dużo dodawać do tego, co jest. Mam nadzieję, że po tych interwencjach te zasoby w bezpieczny sposób przetrwają.


Na jakim etapie konserwatorskim państwo jesteście, jeśli chodzi o całe archiwum pojoannickie?


W. L.: - Część, która była robiona w ubiegłym roku, jest pierwszą. W tym roku szczęśliwie robimy drugą. No, mamy nadzieję, że te prace i później będą kontynuowane.

Zaczęliśmy od najstarszych pergaminów - poprzednio były XIII-XIV-wieczne, w tym roku będą kontynuowane XIV-wieczne, gdyż jeszcze okazało się, że jest ich sporo. No i mamy nadal dużo pergaminów, które są z tzw. późniejszego średniowiecza, czyli z XV i XVI wieku. I dalej archiwum, które zawiera także znakomite, różnego rodzaju inne dokumenty.

 
Czy otwierając któreś z tych archiwaliów z państwa strony było "wow" i zachwyt tym, że ta średniowieczna technologia i sztuka pisania okazały się tak dobrze rozwinięte?

W.L.: - Ja w życiu już dosyć dużo widziałam. To jest dla nas nie tyle technologia, co taki wyraz artystyczny, który rzeczywiście przemawia. Dlatego, że dokument może być także przedmiotem refleksji artystycznej. Stylistyka pisma i pieczęcie są czasami przepiękne. Naprawdę, staramy się nie dawać zbyt dużo od siebie i za bardzo nie ingerować. Nawet w tej formie zniszczenia, w jakiej one są. Bo chodzi o to, żeby je zabezpieczyć i żeby one zaistniały w takiej pełni swojego autentyzmu. Również o to, aby mogły być przedmiotem inspiracji, także artystycznej. I nie tylko jako dokumenty czasohistoryczne.

Co państwa najbardziej zaskoczyło, kiedy weszliście do tych murów i otworzyliście szafy i szuflady?

J. T.: - To archiwum jest o tyle wyjątkowe, bo posiada bardzo piękną, zabytkową szafę archiwalną, która jest unikatem. Pochodzi bodaj z XVIII wieku - z epoki baroku. Pod względem stylistycznym jest nawiązaniem np. do konfesjonałów znajdujących się w tej świątyni. A w Polsce niewiele tego typu zabytków, jak ta szafa, zachowało się. Co ważne - z reguły, gdy archiwa przenoszono do nowych pomieszczeń stare meble likwidowano, a tutaj ostał się taki ładny zabytek.


Jak można uplasować kłodzkie archiwum na tle dotychczas przez panią spotkanych podobnych dokumentów, odnosząc je np. do krakowskiego czy jemu podobnych?

W. L.: - Trudno jest powiedzieć jednoznacznie. Ono jest trochę na pograniczu... Ale nie chcę pokusić się do tego typu porównania. Jedno jest pewne - archiwum pojoannickie na pewno jest niezwykle interesujące i bogate. Przede wszystkim dlatego, że w tej formie zaistniało. Zresztą podkreślę - ono do tej pory nie do końca jest poznane pod względem historycznym. Jest to miejsce nadzwyczajne.

Wynika z tego, że zarządzający tym kościołem przez wieki wykazywali się i gustem, i smakiem...

J. T.: - Na pewno tak. Generalnie rzecz biorąc: tutaj cała okolica jest piękna i obfituje w zabytki. Jest to jakieś świadectwo historii regionu i na pewno warto o to dziedzictwo się troszczyć i je wyeksponować, np. nagłaśniając pewne rzeczy, które są unikatowe dla regionu.


A czy uda się odpowiedzieć, dlaczego to archiwum kościelne przechowano w Kłodzku, a nie np. w Pradze - ówczesnej siedzibie archidiecezji?

J. T.: - Bo to jest archiwum dotyczące tego miejsca i miasta. Kłodzko leży na uboczu i choć było i jest perłą regionu, nigdy nie było nagłaśniane. Archiwum zapewne też. Podejrzewam, że ono nie było specjalnie udostępniane naukowcom, więc do końca nie było wiadomo, co w nim się znajduje...

Państwu więc przyszło je odkrywać. Ile pracy jest jeszcze przed wami i współpracownikami?

W. L.: - Trudno jednoznacznie powiedzieć. Zrobiliśmy taki powierzchowny przegląd, więc jeszcze do końca nie wiemy, jakie są specyficzne problemy konserwatorskie. Przy późniejszych dokumentach, przy archiwaliach na przykład występują takie wżary atramentowe, które będą wymagały znacznie większych zabiegów. To są późniejsze kwestie  do rozwiązania i bardzo ważne pod innym względem...

Są jeszcze i rękopisy muzyczne, będące przedmiotem zainteresowania od strony konserwatorskiej, bo są w bardzo złym stanie. Zresztą są pewne rzeczy, które trzeba będzie ratować w pierwszej kolejności. Ważne jest zabezpieczenie tego archiwum według jednej koncepcji. A ta w ogóle to jestem niezwykle zadowolona, że mogę pod względem naukowym w tym uczestniczyć. Cieszę się, że mogę na takim materiale pracować.


W jaki sposób te zbiory archiwalne będą udostępniane np. dla ciekawskich?

J. T.: - Wydaje mi się, że współcześnie najlepszą formą udostępniania jest po prostu materiał zdygitalizowany. Każdy będzie mógł go sobie obejrzeć, jeśli nie w bibliotece, to on-line. To jest najlepsza forma dostępu, pozwalająca też na szerokie pole badawcze dla historyków, przy tym bezpieczna.

Dziękujemy za rozmowę
(bwb)

Tagi

Komentarze:
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
  • Studio27
  • Hover-dkl
  • Kotlina-dkl
  • Ms-auto
  • 43622177_1952010061557016_8401772792021778432_n
  • Lukasz-dkl24

najnowsze artykuły

Mini_pt-stanislaw0
Środa, 2019-06-26
List_mini_pt-most
Środa, 2019-06-26
List_mini_pt-centrum1
Środa, 2019-06-26
List_mini_pt-konsekracja0
Wtorek, 2019-06-25
List_mini_pt-karwiany1
Wtorek, 2019-06-25
List_mini_pt-kradziez
Wtorek, 2019-06-25
List_mini_pt-tae0
Wtorek, 2019-06-25
List_mini_pt-goworow1
Wtorek, 2019-06-25
List_mini_pt-klaryski0
Poniedziałek, 2019-06-24
List_mini_pt-zabytkowo0
Poniedziałek, 2019-06-24
polecamy


 





ZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz