BYSTRZYCA KŁODZKA - Pół wieku fotografii Waldemara Zielińskiego

(Inf. wł.). Nierówno ułożone płyty na peronie, neon odbity w wodzie czy stare zdjęcie kupione na targu staroci. Dla Waldemara Zielińskiego każde z nich stało się początkiem artystycznej pracy. Podczas otwarcia wystawy „Trochę z pięćdziesięciu” fotograf opowiadał o swoich poszukiwaniach, eksperymentach i przypadkach, które podsuwały mu pomysły. Wernisaż odbył się w piątek, 6 bm. w Bystrzyckim Ośrodku Kultury i Sportu.

Wystawa obejmuje wybór prac z pięćdziesięciu lat zainteresowań autora fotografią naukową i artystyczną. Bystrzyca Kłodzka jest czwartym miejscem prezentacji projektu. Wcześniej jego kolejne odsłony oglądano w Oleśnicy, Wrocławiu i Kłodzku.

Fotograficzna droga artysty zaczęła się podczas studiów fizycznych na Uniwersytecie Wrocławskim. Fotografował ekran mikroskopu polowego, uzyskując obrazy w milionowym powiększeniu. Jak wspominał, zaglądał wówczas „prawie w atomy”. Z czasem zainteresowania naukowe połączył z fotografią artystyczną. Inspiracje znajdował także podczas codziennych podróży.

– Do niedawna na peronach, metr od krawędzi, była biała linia, za którą nie wolno było przechodzić. Teraz malują ją na żółto. Dojeżdżałem kiedyś z Oleśnicy do stacji Wrocław Nadodrze. Pewnego razu zauważyłem, że robotnicy rozbierają płyty przy krawędzi. Coś tam robili, a po paru dniach układali je z powrotem, ale oczywiście tych linii już równo nie ułożyli – mówił W. Zieliński i dodał: - Sztuka leży na ulicy, tylko trzeba ją zauważyć - sama się robi po prostu.

W innych pracach autor świadomie przekształca zastane obrazy. Kupiona fotografia manekinów posłużyła mu do stworzenia zestawu opartego na grze słów „kot” i „kod”. Pojawiają się w nim czarny kot, helisa DNA oraz kody kreskowe. Z kolei niewielkie zdjęcie z targu staroci, przedstawiające psa na oparciu, podsunęło pomysł odwrócenia sytuacji - powiększenia zwierzęcia i umieszczenia na oparciu postaci kobiety.

Właśnie m.in. ta fotografia zyskała podczas wernisażu żywą interpretację. Animowanie prezentowanych prac przez aktorki Teatru RAZY DWA nadało wystawie dodatkowy, teatralny wymiar. W działaniach uczestniczyły Marzenna Skalska, Maryta Nosek, Joanna Jermakowicz, Pola April Lichołat i Laura Szymańska. Opiekę nad przedsięwzięciem sprawowała Ewelina Sowiak.

Fotograf zachęcał, aby podczas oglądania czytać podpisy, które bywają istotnym dopełnieniem obrazu. Zdradzał też wizualne zagadki. Praca zatytułowana „Zachód słońca” przedstawia w rzeczywistości neon katowickiego lokalu i jego odbicie w wodzie. – Interpretacje są możliwe wszystkie - chodzi o to, żeby dać do myślenia sobie, a potem odbiorcom – podkreślał W. Zieliński.

O uważności mówił również dr Bartosz Suwiński, autor tekstu do katalogu wystawy. Podkreślał, że twórczość pozwala wyrazić indywidualną wrażliwość i poszerza nasze doświadczenie rzeczywistości. W fotografiach W. Zielińskiego dostrzegał przypomnienie, że zarówno otaczający nas świat, jak i nasza tożsamość podlegają nieustannym przemianom.

Wernisaż poprowadziła dyrektorka BOKiS Ewelina Walczak, która podkreślała wieloletni związek artysty z miastem i dziękowała mu za prezentację twórczości w ośrodku. Gratulacje i życzenia przekazali autorowi również burmistrzyni Renata Surma oraz radny Mariusz Lis. Za przygotowanie ekspozycji odpowiadał komisarz wystawy Marcin Gomułka.

Dla mieszkającego od 36 lat w Bystrzycy Kłodzkiej fotografa był to już szósty pokaz twórczości w miejscowym ośrodku kultury. Wystawę można oglądać w Bystrzyckim Ośrodku Kultury i Sportu przy ul. Wojska Polskiego 20 do końca listopada, od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-15:00.

(bp)